Zastanawiacie się czasami jak inni rodzice radzą sobie z żywieniem dzieci? Jakich zasad przestrzegają? Jak rozwiązują kwestie słodyczy w diecie? Zapraszam na cykl wywiadów w których znani blogerzy opowiadają o swoich doświadczeniach. Wywiady nie będą krótkie, ale chciałabym dać Wam możliwość zajrzenia do „cudzych garnków” i kuchni innych rodziców.

Dawid i Alicja Białowąs prowadzą popularny blog o diecie paleo – Barbel Kitchen. Są autorami książki „Paleo po polsku”, a od niedawna do szkoleń dla sportowców dołączyli szkolenia o zdrowiu i odżywianiu dzieci. Rozmawiam z nimi o tym jak dwuipółletnia Jagoda towarzyszy im podczas przygotowywania posiłków oraz co zrobić, żeby dziecko chętnie wyjadało mule z talerza. Czy jest jakiś sekret w uczeniu dzieci otwartości na nowe smaki? I co to znaczy wychowywać dziecko na diecie paleo?

fot. Katrzyna Fiszer

Dieta paleo kojarzy się z dużą ilością mięsa, eliminacją węglowodanów, nabiału… pojawia się dziecko i co wówczas? Jagoda miała oddzielną dietę czy może dostosowaliście swój jadłospis do jej potrzeb? Jak wyglądało rozszerzanie diety Jagody?

Dawid: Tak naprawdę uczyliśmy się na Jagodzie. Rozszerzanie diety zaczęliśmy od przecierów zupkowych i słoiczków…

Alicja (wchodzi Dawidowi w słowo): od słoiczków? Serio? Mało chyba wtedy w domu byłeś😊 Dietę rozszerzaliśmy od przecierów na domowych wywarach, przetartych warzyw, owoców. Do 6 miesiąca była karmiona piersią. Słoiczki ze sklepu stosowaliśmy w podróży ponieważ zauważyłam, że domowej roboty łatwiej się psują więc nie chcieliśmy ryzykować. Na początku Jagoda jadła swoje potrawy, ale posiłki jedliśmy wspólnie dlatego szybko zaczęła podjadać z naszych talerzy.

Czyli było trochę BLW?

Alicja: trochę tak, ale nie zrezygnowaliśmy zupełnie z przecierów i zupek. Z bardzo prostej przyczyny: czas. Fajnie, jeśli można pozwolić dziecku się ubrudzić, jeść ile czasu potrzebuje… Jednak czasami, szczególnie jeśli rodzice pracują, trzeba po prostu szybko nakarmić dziecko i wyjść z domu. Dlatego elementy BLW jak najbardziej, ale nie jako jedyna forma rozszerzania diety.

Dawid: Na zabawy jedzeniem i poznawanie nowych smaków też był czas. Kiedy Jagoda ząbkowała dostawała np. obraną marchewkę, która miała swój smak. Nie był to plastikowy gryzak czy smoczek. Oczywiście trzeba było ją kontrolować żeby nie odgryzała zbyt dużych kawałków.

 

 

Stosowaliście schematy rozszerzania diety?

Dawid: U nas zawsze była duża intuicyjność i freestyle. Obydwoje gotujemy, ale też pracujemy. Jagoda od zawsze jest naszym towarzyszem: w salonie i w kuchni. Od samego początku sadzaliśmy ja na blacie kuchennym, w bezpiecznej odległości od garnków. Podczas naszego gotowania bawiła się warzywami, podjadała różne smakołyki.

Na przykład surowe mięso?

Dawid: nie:)  Głównie warzywa i owoce. Najlepszy czas na rozszerzanie diety to była wiosna i lato, kiedy jest ich duża różnorodność.

Niemal każdy rodzic robi założenia dotyczące diety czy kształtowania nawyków u dziecka. A potem rzeczywistość sprowadza ich na ziemię: dziadkowie, przedszkole…  Mieliście jakieś założenia co do żywienia Jagody które okazały się niewypałem albo po prostu nie wyszły?

Dawid: W naszym domu nie ma chipsów, staramy się unikać produktów wysokoprzetworzonych, produktów które uzależnią. Wyjątkiem jest whisky ale Jagodzie nie podajemy:) Poza tym je to co my. Bardzo lubi mule, żeberka. Od zawsze miała ciągoty do kostek. Co do słodyczy szybko odkryliśmy, że dziecko łatwo uzależnia się od wysokoenergetycznych i wysokokalorycznych. Nawet jeśli pojawiają się sporadycznie. Tak było na przykład z lodami, które jemy czasami na wyjściach. Jagoda nawet w ciemności, przez zaparowane szyby rozpoznaje lodziarnię. Staramy się jednak podchodzić do kwestii słodyczy elastycznie. Jeśli u znajomych są te produkty to nie naskakujemy żeby to jadła, nie wyrywamy jej z rąk.

Alicja: Mieliśmy taki incydent, że w trakcie Mikołajek w żłobku Jagoda dostała od Mikołaja cukierki. Nadal, po pół roku wspomina, że „chce cukru” bo Mikołaj jej dał. I w sklepie też po nie sięga. Jest to pole do dyskusji i negocjaji. Boję się, że zbytnie restrykcja może spowodować puszczenie hamulców jak się dorwie do słodyczy.

Dawid: Dlatego zdarzają nam się lody na wyjściu, ale nie kupujemy ich do domu. Dlatego nie ma wyboru. Je to co my i nie oszukujemy siebie i jej. Nie chowamy, nie podjadamy ukradkiem.  Ważna jest uczciwość oraz… edukacja dziadków:)

 

Urozmaicenie posiłków i ciekawa forma podania ułatwiają rozszerzanie diety

Czy Jagoda chodzi do przedszkola? Jeśli tak jak radzicie sobie z kwestią żywienia zbiorowego? Bo moje doświadczenia pokazują, że dziecko nawet z najlepszymi nawykami kiedy trafia do grupy rówieśników szybko przejmuje upodobania innych dzieci.

Dawid: Jest w żłobku państwowym. Udało nam się wynegocjować z paniami różne zasady i ustępstwa, ale nie możemy mieć wpływu na wszystko. Na przykład Jagoda zamiast bułki z Nutellą dostaje w żłobku chleb pełnoziarnisty z masłem.

Alicja: Przy negocjacjach posłużyliśmy się wynikiem badania mikroflory jelitowej, które Jagoda miała wykonywane w Instytucie Mikroekologii. Były w nich zalecenia, żeby ograniczyć cukier i nabiał. To wystarczyło, żeby miała serwowaną dietę bezmleczną. Na szczęście Jagoda nie ma silnych alergii dlatego możemy sobie pozwolić na to, żeby czasami nagiąć się do żłobkowego menu. Zgodziliśmy się na to po rozmowie z opiekunką, która zauważyła, że Jagoda czuje się odsunięta od grupy nie mogąc jeść tego samego co inne dzieci. Dostała więc od nas pozwolenie na jedzenie budyniu z malinami. Dieta dietą, ale jeśli nie ma alergii to zjedzenie raz na jakiś czas tego budyniu ma wymiar społeczny.  Oczywiście najlepiej by było, żeby w żłobu czy przedszkolu dzieci na diecie eliminacyjnej dostawały podobne dania, ale dostosowane do ich potrzeb (np. budyń na mleku roślinnym). Ale trudno wymagać tego od państwowej placówki.

Dawid: Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na podejście pań w żłobkach wychowawców, które mogłyby być przeszkolone po to żeby dzieci nie izolować. W momencie kiedy jest budyń jadły np. galaretkę. Dobrze jest też na spokojnie podejść do rozmowy z przedszkolem. Warto wypracować kompromis zamiast od razu stawiać wymagania.

Chciałabym też zapytać się o jakość produktów: gdzie kupujecie produkty spożywcze, na co zwracacie uwagę. Co zawsze musicie mieć w swojej lodówce?

Dawid: Zwracamy uwagę na to, żeby było dużo warzyw na talerzu. Lubimy robić zakupy na targu ze względu na kwestie społeczne. Jagoda często dostaje małe „gratisy” . Chodzi później z coraz bardziej rozpaćkanym na buzi pomidorkiem. Nie ukrywam jednak, że kupujemy też w Lidlu, Biedronce. Zależy mi, żeby mieć zawsze w zamrażarce dużo warzyw. Kupuję paczkę szpinaku, włoszczyzny, fasolkę i sięgam kiedy jest potrzeba. Nie jestem takim ortodoksem, ekstrapolowanie badań amerykańskich na temat jakości warzyw i owoców nie do końca ma przełożenie na polski rynek. Unia Europejska zapewnia nam  pewne normy, a  naprawdę wydaje mi się, że nasze warzywa i owce są dobrej jakości.

 

Prowadzisz też szkolenia o suplementacji. Jaki masz stosunek do suplementów dla dzieci? Czy coś podajesz swojej córce? 

Jagoda dostaje witaminę D3 i tran. Miała też przeprowadzoną celowaną terapię probiotyczną zaleconą na podstawie testów przez Instytut Mikroekologi. Jest jednym z najmniej chorujących dzieci w przedszkolu. Podajemy też witaminę C. Nie uważam, żeby przy zbilansowanej diecie były potrzebne dodatkowe suplementy na odporność czy apetyt.

Na zakończenie: podaj trzy złote rady dla innych rodziców, które uważasz, że warto stosować w żywieniu dzieci.

  1. Przynajmniej jeden posiłek jeść wspólnie z rodziną cały razem. Jest to tez dobry test żeby sprawdzić jakie sami mamy przyzwyczajenia, bo dziecko będzie jadło to, co my.
  2. Bawić się jedzeniem. Kuchnia to najlepsze miejsce od zabawy. Desery jeść poza domem. nie traktować jedzenia jako obowiązek ale przyjemność i okazję do wspólnego spędzania czasu. Dziecko uczy się manualnych rzeczy przez gotowanie. Dzięki temu wychowujemy ludzi pewnych siebie. Zbytnia ostrożność sprawia, że nie pozwalamy dziecku rozwinąć skrzydeł.
  3. Staramy się mimo mieszkania w bloku coś samodzielnie hodować i pokazywać jak roślina rośnie, dbać o edukacje żywieniową, wybierać się na rodzinne zakupu na targ.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Alicji i Dawida.

Szukacie przepisów dla dzieci? Zapraszam tutaj!