Często zadajemy sobie pytanie: kiedy antybiotyk dla dziecka? Czy to już? Czy może poczekać? A może w ogóle postarać się bez antybiotyku? Poniżej kilka porad i wytycznych dotyczących tego kiedy antybiotyk dla dziecka jest konieczny, a kiedy nad jego podaniem można się zastanowić.

Antybiotyk – zbawienie i przekleństwo

Pojawienie się antybiotyków było krokiem milowym w medycynie i bezsprzecznie przyczyniło się zmniejszenia liczby zgonów i powikłań w wyniku infekcji bakteryjnych. Jak każdy postęp, ich pojawienie się ma też swoją ciemną stronę – obecnie lekarze i naukowcy alarmują o coraz większej liczbie odpornych na antybiotyki superbakterii. Skąd się wzięły? Niestety, sami je „wyhodowaliśmy” podczas antybiotykowego szału. Obecnie lekarze mniej swobodną ręką wypisują antybiotyki, a i pacjenci mają coraz więcej refleksji, czy faktycznie przy każdej infekcji jest to konieczne. Niestety, nadal spora grupa ludzi nie rozumie zagrożenia i prosi (lub żąda) od lekarzy recepty na antybiotyk nawet przy infekcjach wirusowych. A część lekarzy ulega. Po przeciwnej stronie barykady stoją zagorzali przeciwnicy antybiotyków, którzy uważają, że na każde schorzenie znajdzie się naturalna metoda. To również może prowadzić do przykrych konsekwencji, jak np. powikłania po anginie czy zapaleniu płuc. Czy co? Brać czy nie brać? A jak brać to kiedy? A jak nie brać to co w zamian?

źródło: WHO

Kiedy antybiotyk dla dziecka i dorosłego? Nie na wirusy, nie na wszelki wypadek.

Gorączka, katar, kaszel, ból gardła, bóle brzucha – to najczęstsze pierwsze objawy infekcji. Najlepszą i najskuteczniejszą metodą jest:

  • Odpoczynek w domu
  • Niezbijanie gorączki poniżej 38 stopni
  • Stosowanie domowych metod leczenia: miód, sok z malin itd.
  • Inhalacje solą fizjologiczną, udrażnianie nosa, doraźnie środki przeciwbólowe (np. na ból gardła).

Nie bez powodu mówi się, że leczony karat trwa tydzień, a nieleczony 7 dni. Na infekcję wirusową najlepiej działa czas, odpoczynek i regeneracja połączona ze wsparciem układu odpornościowego. Co jednak w dzisiejszym, zabieganym świecie robimy? Chodzimy z infekcją do pracy i z infekcją prowadzamy dzieci do przedszkola. Nafaszerowani środkami na gorączkę, syropami, fervexami i innymi gripexami próbujemy oszukać organizm. Konsekwencje? Osłabiony organizm staje podatny na infekcję bakteryjną: katar przechodzi w zapalenie oskrzeli, ból gardła w anginę. Dopiero silny kaszel, trudna do zbicia gorączka czy osłabienie zmuszają nas do tego, żeby zostać w domu. I często konieczne staje się podanie antybiotyku. A można było tego uniknąć, wyłapując wczesne sygnały infekcji i dając sobie lub dziecku czas na ich wyleczenie.

Antybiotyk „na wszelki wypadek”.

Jeśli udajemy się z infekcją do lekarza bardzo prawdopodobne, że zechce on przepisać antybiotyk „na wszelki wypadek”. Zaleci kilkudniową obserwację dziecka, a jeśli infekcja nie będzie ustępowała po zastosowaniu doraźnych środków, nakaże podanie antybiotyku. Wydaje się to sensowną drogą postępowania, jednak ja uważam, że warto aby jeszcze przed samym podaniem antybiotyku dziecko zostało obejrzane ( i osłuchane) jeszcze raz. Oczywiście, wymaga to kolejnej wizyty u pediatry, ale dzięki temu możemy uniknąć niepotrzebnego podania tego antybiotyku.

 

Kiedy antybiotyk dla dziecka i jaki? Wymaz może pomóc!

Zacznę może od mojej niedawnej historii:

Tymon miał katar. Dziecko i karat to standardowe połączanie, zwykle po inhalacjach katar znikał. Ale tym razem karat trzymał się mocno. I to dosłownie, bo dziecku z nosa leciała krew, robiły mu się strupy. Konsultacja z lekarzem: widocznie dłubie w nosie i rozdrapuje. Dziecko zdrowe. Ja jednak postanowiłam zrobić wymaz z nosa. I co tam znaleźliśmy? Paskudnego gronkowca i paciorkowca. Postępowanie? Antybiotyk miejscowo, po którym sytuacja się poprawiła, aczkolwiek mam świadomość, że te paskudztwa lubią wracać. Wnioski? Wymaz moi mili!

 

I jeszcze jedna historia:

Moje nawrotowe zapalenia pęcherza. W końcu posiew z antybiogramem. No i wyszło (już nie pamiętam co, ale coś paskudnego). Mogłam „w ciemno” próbować z antybiotykami i potem, jeśli byłoby nieskuteczne, próbować znów. Ale zrobiłam posiew (przed rozpoczęciem leczenia doraźnego furaginem) i po otrzymaniu wyniku lekarz wiedział co tam siedzi i na jaki antybiotyk jest wrażliwe.

Większość antybiotyków działa szeroko, na różne rodzaje bakterii. Ale bywają też odporne paskudy, które warto potraktować indywidualnie. Dlatego, jeśli jest czas i możliwość dobrze jest zrobić posiew (z nosa, gardła, pęcherza) i zobaczyć czym najlepiej podziałać.

Kiedy antybiotyk podajemy i nie ma dyskusji?

Mimo całej mojej wiary w naturalne metody leczenia są sytuacje, kiedy antybiotyk biorę i podaję dziecku. Kiedy? Najprostsza odpowiedź: kiedy lekarz tak zaleci. Tak właśnie: nie oceniam sama, nie diagnozuję sama. Nie jestem lekarzem. Miałam usuwaną ósemkę i zalecony antybiotyk – brałam. Dziecku stwierdzono anginę – podałam. Może mam szczęście, albo dobrych lekarzy, ale nie zdarzyło mi się, żeby lekarz proponował antybiotyk na infekcję wirusową. Zaufany lekarz, pediatra to podstawa. Wbrew pozorom i wbrew częstemu przekonaniu „ja wiem lepiej” ja uważam, że lekarz wie lepiej.

Dlaczego warto słuchać lekarza?

  • Objawy mogą być mylne! Czasami przy infekcji wirusowej może być silny kaszel i ból gardła. Kaszel może mieć też charakter alergiczny. Dlatego podawanie antybiotyku na podstawie intensywności objawów nie jest dobrym pomysłem. Z drugiej strony czasami zapalenie oskrzeli albo płuc (zwłaszcza u dziecka) potrafi rozwinąć się bardzo szybko i dawać bardzo skąpie objawy. Stąd, między innymi, moja rada, żeby przez wdrożeniem antybiotyku pokazać dziecko pediatrze. Nawet, jeśli w domu leży wykupiony antybiotyk.
  • Lekarz może osłuchać dziecko, zlecić dodatkowe badanie krwi, wymaz albo prześwietlenie.

Zdecydowanie przestrzegam przed przerywaniem terapii po kilku tabletkach. Jakże to często się zdarza: po kilku dawkach antybiotyku widać wyraźną poprawę, więc w imię tego, żeby „niepotrzebnie” nie dawać antybiotyków, terapia jest przerywana. To najgorsze co można zrobić! Jeśli lekarz zaleca tydzień czy 10 dni, to nawet jeśli wydaje nam się, że dziecko (lub my) jest już zdrowe to kontynuujemy terapię. Czemu? Ponieważ taka niedoleczona infekcja to najlepsza metoda, aby uodpornić bakterie na dany antybiotyk.

Czego lekarz czasami nie wie lepiej? Jak weprzeć się podczas i po stosowania antybiotykoterapii. Mowa o probiotykach.

Probiotyki po antybiotyku

Lekarze pamiętają o przepisaniu probiotyku, ale zbyt mało mówią o konieczności długiego stosowania probiotyków. Najczęściej zalecają tylko jedno opakowanie, w trakcie i zaraz po antybiotykach. To zdecydowanie za mało i za krótko. Nie ma żadnych, jednoznacznych badań naukowych, które mówiłyby jak długi o jakie probiotyki powinny być stosowane aby odbudować mikroflorę jelit po antybiotyku. Nie powinno być to jednak mniej niż 3 miesiące regularnego stosowania dobrej jakości probiotyków.

O jakości probiotyków i skutecznej probiotykoterapii przeczytasz tutaj!

Dużo antybiotyków? Rozważ probiotykoterapię celowaną.

Zdarza się i tak, że układ odpornościowy dziecka (ale i dorosłego) niedomaga i infekcja goni infekcję. Zapalenia oskrzeli przechodzące w zapalenia płuc, anginy i zapalenia uszu… i antybiotyk za antybiotykiem. Im więcej antybiotyków, tym większa dysbioza, słabsza odporność i znów antybiotyk. Czy można wyrwać się z takiego błędnego koła? W przypadku mocno upośledzonej odporności warto zająć się pracą u podstaw i wykonać badanie mikroflory jelit, na podstawie którego zostanie wdrożona odpowiednio dobrana probiotykoterapia. Ważna informacja jest taka, że badanie można wykonać najwcześniej 4 tygodnie po zakończeniu stosowania antybiotykoterapii. Nie ma konieczności odstawiania probiotyku, jeśli takowy był brany.

Koniecznie przeczytaj o dysbiozie jelitowej!