Czy dieta bezglutenowa działa? Kiedy eliminacja produktów przyczynia się do poprawy zdrowia? Co więcej – czy z konieczności przejścia na dietę eliminacyjną może narodzić się marzenie? Tak! Przeczytajcie opowieść Zuzy. Ma 20 lat, diagnozę i pomysł na… coś wyjątkowego. Zuza podzieliła się z Wami swoją historią – być może ktoś z podobnymi problemami znajdzie dla siebie nadzieję i inspiracje. Prosi też o wsparcie dla jej kiełkującego pomysłu. Pomożemy jej spełnić marzenie?

Cały tekst i przepisy opracowała dla Was Zuzanna Janikiewicz.

Dieta bezglutenowa jest ostatnio chyba  jedną z najbardziej kontrowersyjnych diet. Ci co zaczęli ją stosować twierdzą, że ma ona same plusy i jednym słowem “ozdrawia”. Przeciwnicy sądzą, że to kolejna moda i efekt placebo, próbują przekonać, że gluten jest niezbędny do życia. A jak jest naprawdę? Myślę, że tego nigdy się nie dowiemy, ale nawet jeśli jej efekt, to placebo, to mi to placebo nie przeszkadza.

Choroby autoimmunologiczne – trudna droga do diagnozy

Jestem Zuza, mam 20 lat i studiuję kulturoznastwo na Uniwersytecie Szczecińskim. Pierwsze objawy autoagresji miałam w wieku 5 lat, którą odkryto po 6 miesiącach poszukiwań. Po dawce sterydów nastąpiła remisja. Od 6 lat mam nawrót chorób autoimmunologicznych spowodowany bardzo dużym stresem. Zaczęło się od zwykłych problemów z toaletą (dwu tygodniowe zaparcia to był standard), następnie pojawiły się niestrawności, ciężkość w żołądku, wzdęcia, zgaga. Następnie doszły silne bóle jelit, jakby ktoś dosłownie skręcał je w prawo i lewo, a na koniec paraliżujące wręcz bóle żołądka. Do tego oczywiście osłabienie, wieczne zmęczenie, mgły mózgowe, depresja. Czułam się jakbym była brzydko mówiąc – naćpana 24/h. Z początku moja waga podskoczyła o 10kg, po czym nagle zgubiłam 24kg. W najgorszym momencie ważyłam 38kg przy wzroście 166cm i choroba najzwyczajniej w świecie mnie zżerała.
Wciąż biegałam od lekarza do lekarza, aby usłyszeć, że mam anoreksję i depresję. Na problemy gastryczne dostawałam mnóstwo prochów, a na depresję psychotropy. Nic nie pomagało, czułam się tylko coraz gorzej. Odizolowałam się od społeczeństwa, miałam indywidualne nauczanie, zamknęłam się w domu, nie byłam w stanie wstawać z łóżka, musiałam zrezygnować ze swojego marzenia – szkoły aktorskiej. Choroba zawładnęła moim życiem. Wierząc lekarzom, że rzeczywiście mam depresję, pozwoliłam się położyć do szpitala psychiatrycznego. Po otrzymanych tam lekach karetka w ostatniej chwili uratowała mnie przed zapaścią.
W badaniach wciąż wychodziły stany zapalne, na które lekarze nie zwracali uwagi, bo twierdzili, że to przez nie jedzenie. No tak – przy moich nie działających jelitach żyłam już o samej wodzie, ale wiedziałam, że to nie jest główna przyczyna problemów.

Dieta bezglutenowa – spektakularne efekty

Po wielu poszukiwaniach i lekturach postanowiłam spróbować diety bezglutenowej. Aby było mi łatwiej domownicy również postanowili przejść na nowy sposób żywienia. Zrobiłam generalne porządki, wyrzuciłam wszystko co miało lub mogło mieć gluten i zaczęłam od zera. Jakież to było zdziwienie, kiedy coś zjadłam i nie czułam tej ciężkości na żołądku i trawiłam. Krok po kroku eliminowałam kolejne produkty, które ewidentnie mi szkodziły. Dzięki Monice Skuzie z Tłustego Życia dowiedziałam się, że cierpię na hashimoto, a obecnie jestem diagnozowana w kierunku Leśniowskiego Crohna i tocznia układowego. Jednak dzięki diecie jestem tu gdzie jestem, złagodziłam objawy, jestem w stanie funkcjonować, przytyłam 12kg i dobiłam do wagi minimalnej, kontroluję swoją tarczycę, której 2/3 już straciłam, a przeciwciała spadły 3 krotnie.
I tu jest pytanie – czy takie efekty to jest placebo?
To jest moja historia w jednym wielkim skrócie, bo z 6 lat walki można by napisać całą książkę.

Mikroflora jelit – ważne badanie

Na początku września zeszłego roku wykonałam badanie flory bakteryjnej w Instytucie Mikroekologii. Badania wykazały, że moja flora jest niezwykle uboga, co miało bardzo duży wpływ na moje problemy jelitowe, a do tego wszystkiego wyszedł jeszcze przerost candidy. Do tej pory brałam ogólnodostępne probiotyki, które miały zaledwie 2 szczepy bakterii i dziwiłam się, że nie ma poprawy, a wręcz gorzej się czuję. Okazało się, że tych szczepów bakterii miałam akurat w swoich jelitach za dużo, więc leki z nimi odpowiadały za gorsze samopoczucie. Dzięki badaniu byłam w stanie dobrać odpowiednie suplementy oraz  mogłam zmodyfikować swoją dietę według zaleceń, co miało zdecydowany wpływ na moje samopoczucie i postępy w leczeniu.

Pomysł na biznes – bezglutenowe cukiernictwo artystyczne

Ale chciałabym przejść do meritum. Od lat pasjonowałam się cukiernictwem i marzyłam o swojej artystycznej kawiarence na starość. Jednak myślałam, że z powodu ścisłej diety zakończy się moja zabawa w kuchni. Nic bardziej mylnego! Dzięki temu poznałam więcej smaków, więcej możliwości i mogę się spełniać w kuchni, przy okazji dzieląc się moimi przepisami na www.zakreconakawiarenka.pl.
Nie sztuką jest upiec dobre ciacho pszenne. Sztuką jest upiec dobre ciacho gryczano – ryżowe, aby każdy zajadał się smakiem i nie zorientował się, że jest “inne”. Odpukać – na razie mi to wychodzi. Dlatego wiedząc jaki dzisiaj jest problem z alergiami, nietolerancjami i chorobami autoimmunologicznymi  i jak trudno jest na ograniczonych dietach, postanowiłam wyjść z domowej kuchni i otworzyć pierwszą w Polsce pracownię zdrowych wypieków artystycznych bez alergenów, aby dawać radość innym swoimi słodkościami. Zależy mi, aby piec zdrowo, bez alergenów, bez chemii,  ale wciąż smacznie, dodatkowo pilnując, by wypieki cieszyły oko, aby każdy dietujący miał szansę na odrobinę słodkości w życiu.
Myślę, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i dzięki temu co mnie spotkało jestem tu gdzie jestem i idę do przodu. Także dieta bezglutenowa nie tylko ma wiele walorów zdrowotnych (co bardzo dobrze pokazuje moja historia), ale w moim przypadku również przyczyniła się do spełniania swoich marzeń i realizowania się mimo wielu przeciwności. Czego i Wam życzę, aby każdą wadę zamienić w zaletę i nie oglądać się za siebie, tylko iść do przodu i spełniać się w tym co się kocha.

TUTAJ możesz zobaczyć jakie cuda potrafi wyczarować ZUZA! Wystarczy małe wsparcie, a uda się jej zrealizować swój plan!

A na przedsmak moich słodkości proponuję kremowe muffinki, które podbiły serce niejednego mężczyzny (każdy, kto ich spróbował wyznawał mi miłość) pomimo, że są bez glutenu i bez żadnych chemicznych dodatków 😉

Smacznego 🙂

P1090344SKŁADNIKI NA KREM:

  •     250g mascarpone
  •     4 łyżki cukru
  •     2 łyżeczki mąki z tapioki lub ryżowej
  •     2 białka
  •     1 wanilia lub łyżeczka esencji waniliowej

 

SKLADNIKI NA MUFFINKI:

  •     1/2 szklanki mąki gryczanej
  •     1/2 szklanki mąki ryżowej
  •     1/4 szklanki mąki jaglanej
  •     1/4 szklanki mąki kukurydzianej
  •     3/4 szklanki cukru
  •     2 płaskie łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  •     1/3 łyżeczki soli
  •     1/2 szklanki wody
  •     200g gorzkiej czekolady
  •     100g masła
  •     1/2 szklanki maślanki
  •     1 łyżeczka esencji waniliowej
  •     2 żółtka

Serek mascarpone mieszamy z cukrem, mąką, esencją i białkiem jaja. Wkładamy do zamrażarki do stężenia (ok.30 minut)

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni. Formę na muffiny wykładamy papilotkami

Mąki przesiewamy do miski. Dodajemy cukier, proszek i sól. Masło z czekoladą rozpuszczamy i w drugiej misce mieszamy z wodą, maślanką, esencją i żółtkami. W suchej masie robimy wgłębienie, wlewamy masę płynną i delikatnie mieszamy do połączenia się składników. Jako, że są to muffinki, to grudki są wskazane. Do papilotek wlewamy 1 czubatą łyżeczkę ciasta, na środek nakładamy 1 czubatą łyżeczkę serka z zamrażalnika i przykrywamy resztą masy czekoladowej (do 2/3 wysokości papilotki).

Pieczemy w piekarniku ok 25-30 minut, do tzw suchego patyczka